Złodzieje

Na szybie w sklepie w Barrio Gótico:
„Nie ma pieniędzy w kasie”.
Na szybie taksówki:
„Nie ma pieniędzy, ani GPS, ani niczego. Proszę nie rozbijać szyb”.
Barcelona, a zwłaszcza jej centrum i uczęszczane przez turystów szlaki, to raj dla złodziei. Mogłabym tu przytoczyć wiele historii znajomych mi osób, które zostały okradzione w stolicy Katalonii. Jedna prosta rada: uważaj!! Pilnuj swoich rzeczy jak oka w głowie!! Torebka „przy sobie”, w żadnym wypadku nie zarzucona gdzieś na plecy, a w kawiarniach, restauracjach nie zwisająca na oparciu krzesła i aż prosząca się o to, żeby dosięgła ją ręka złodzieja. Plecak, torebka na biodrach albo na szyi i aparat fotograficzny to znak „jestem turystą”, a co za tym idzie „dobrym łupem”. W żadnym wypadku nie zostawiaj nigdzie plecaka, nawet na chwilę, nawet blisko własnej nogi, bo możesz go już więcej nie zobaczyć. Trzymaj się na baczności szczególnie na Rambli, gdzie grasuje najwięcej złodziei. Inne newralgiczne miejsca to stacje metra, a zwłaszcza Urquinaona, Jaume I, Plaza Catalunya, Sants, Arco del Triunfo, stacje pociągów: Clot, Torre Baro. Tam dziennie przetaczają się tysiące ludzi, bywa tłoczno na peronach, a co za tym idzie przy wejściu do metra i w samych wagonach, nie wspominając o ruchomych schodach. Złodzieje grasują też na plażach.
Kilka kryminalnych niestety aktualności: kilka dni temu w Konsulacie zjawiła się polska sześcioosobowa rodzina, okradziono wszystkich; Brazylijczyk na stacji metra kupował napój z automatu, portfel wsadził do dużej kieszeni spodni na udzie, moment nieuwagi i pożegnał się z portfelem i tysiącem euro… Lepiej więc nie wychodzić na miasto z większą gotówką, nie zabierać ze sobą kart.
Sytuacja sprzed kilku tygodni. Metro, stacja Liceu, Rambla, około godz. 23-24 w nocy. Peron pełen ludzi. Wchodzę do wagonu, a za mną facet w koszulce reprezentacji piłkarskiej Włoch. Facet dotyka „niewinnie” moich ramion i pcha mnie do przodu, jakby dowcipnie chciał utorować sobie drogę w zapchanym wagonie. Uśmiecha się i coś mruczy pod nosem, ale pod moim ostrym spojrzeniem wycofuje się…W tym samym czasie identyczny „zabieg” stosuje inny gość wobec innej osoby. Na szczęście zachowujemy czujność i faceci szybko przemieszczają się do innego wagonu. A teraz wyjaśnienie. Włoska koszulka to dla zmyłki, że niby on też turysta i nie trzeba się obawiać. Podczas gdy spojrzenia pasażerów kierują się na faceta i na mnie, inny gość już grzebie im w kieszeniach.
Jeśli cię okradną, protokół w komisariacie policji wystawią ci w języku katalońskim, od razu uprzedź, że chcesz w języku hiszpańskim (jeśli trzeba będzie przetłumaczyć dokument w Polsce, z językiem katalońskim będzie problem). Nowy, tymczasowy  paszport można wyrobić szybko w Konsulacie, jeśli będziesz nalegać, nawet w ciągu dwóch godzin.

9 odpowiedzi do “Złodzieje”

  1. Ciekawy pomysł z tymi wywieszkami, rodzaj desperacji. W Polsce pewnie by się nie przyjęło bo 'to wstyd', ale może się mylę.. Zastanawiam się czy faktycznie to działa(?).

  2. Ups… kradną wszędzie, moim gościom ostatnio ukradziono zegarek i dwa pierścionki z pokoju hotelowego – niestety nie wynajęli sejfu 🙁

  3. O kurcze, przeczytalam Twojego posta juz po powrocie z Barcelony i strasznie sie ciesze, ze nie musialam w komisariacie prosic o papierek po katalonsku;)

    Co do napisow, nie ma co, Hiszpanie to jednak maja poczucie humoru:)

  4. Uwaga! Na światłach przecinają opony a gdy wymieniasz koło to napadają i okradają. Przeżyliśmy ten koszmar parę dni temu.
    To jest miasto złodziei. Najgorsze jest to, że Katalończycy się na to godzą bo mówią, że to normalne w Barcelonie. Te bandziory się czują bezkarni bo znaleźć policjanta w Barcelonie to tak jak szukać igły w stogu siana.

    1. cześć Wiola! ale historia z tymi swetrami…, czyli kolejna rzecz, poza torebką, na którą trzeba zwracać uwagę. może nawet okulary słoneczne porzucone na chwil kilka na kawiarnianym stoliku znajdą swojego amatora…ciekawego masz bloga! będę czytać! i studiujesz cywilizację śródziemnomorską! to dopiero ciekawe!

  5. a ja mam inne doswiadczenia,owszem zostałam okradziona w metrze,na schodach z walizkami,dużą i podręczną,zostałam zapytana czy może mi pomóc,podziękowałam,silna kobieta jestem,zresztą bałam się,że z moja walizką po prostu ucieknie,przestrzegano mnie i myślałam,że mnie to nie spotka byłam czujna.zatem musiało sie to stać w momencie kiedy mnie pytał.miałam małą torebkę przewieszoną przez ramię z boku w niej to co nosi sie przy sobie,czyli portfel i aparat malutki Pentax.zeszłam z tych schów,patrzę do torebki a w niej pusto,zdrętwiałam…nikogo nie było ani za mną ani przedemna w tunelu.nie wiedziałam co zrobić ,stałam jak wrośnięta po czym podchodzi do mnie facet z wyciagniętą dłonią w której trzyma mój aparat i portfel (nie miałam gotówki ale karty owszem) i mówi,że widział jak jakiś chłopiec mi to kradł i on mu niby to odebrał znalazł mnie w tym tunelu i chce oddać,wydusiłam gracias i on zniknął.nic nie brakowało ,szczerze chyba musiał za tym chętnym do znoszenia walizki faktycznie stać niski chłopiec,który sprawna ręką wyjmował mi z torebki.Ale najbardziej kradną rosjanie,całę mafie,jak:na starą zabawę w trzy karty,ludzie sie zbierają,robi sie tłum,nie chodzi o to aby oszukać osobę wciagniętą do gry, chodzi o gapiów turystów- oni was kochani okradają,myślisz,że tylko ogladasz,przyglądasz się…nic mylnego ich jest 8-12 także robią tłum,ale jeden wyciąga z plecaka czy kieszeni portfele przekazuje innemu sam nadal stoi przy tobie o ciebie się ociera,ale w razie czego nie ma nic przy sobie ,przy kontroli jest czysty ,ten który ma odejść stoi dalej uciekaja w znane sobie uliczki w kierunku raval,wiele razy to obserwowałam.nie zatrzymywać się nie ma nic interesującego!w grze w trzy karty

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *