Bycze igrzyska

Sprawa sprzed kilku miesięcy, ale wciąż aktualna: korrida.  W sierpniu pisałam na Blipie o Cayetano, słynnym torero, kolejnym rannym w tym roku na arenie. W Hiszpanii każde „bycze” wydarzenie do razu wchodzi na czołówki wiadomości telewizyjnych. Każda gonitwa byków, każdy ranny, przewrócony – nic nie umknie oku kamery. Mamy więc zbliżenia na biegnących, potykających się, panikujących, w końcu na lejącą się na arenie krew…

Katalonia powiedziała corridzie „nie”. Na początku 2012 roku powie bykom adiós. Nie wszyscy oczywiście zadowoleni są z tego pożegnania. Wczoraj na ulicach Barcelony protestowali obrońcy korridy. Wszyscy mają swoje racje. Obrońcy mówią po pierwsze „to tradycja, to sztuka, to rytuał, to prawdziwa walka”, po drugie „stracą pracę tysiące ludzie”. Przeciwnicy wołają „to niehumanitarne, to barbarzyństwo!”.

Polecam Wam do poczytania:

10 powodów, aby skończyć z korridą

O „zwierzęcych” fiestach Hiszpanów:  „Co roku w naszych fiestach maltretują 60 tys.zwierząt” (byki, walki kogutów i baranów, konie skaczące przez ogniska, kozy i indyki zrzucane z dzwonnicy, mrówki polewane octem…)

I słynne już video z sierpniowego wydarzenia w Nawarze.  Zobaczcie, co działo się podczas byczego widowiska zwanego concurso de recortadores. Od tego czasu, w ciągu jednego miesiąca, jeszcze kilka razy byki były „bohaterami” wiadomości, w tym i takiej z ofiarą śmiertelną.

Kiedy oglądam w telewizji relacje z gonitwy byków w Pamplonie albo inne bycze widowiska, tych podekscytowanych ludzi, którzy są szczęśliwi, bo w ostatniej chwili schronili się przed rogami byka w metalowej klatce albo przeskoczyli ogrodzenie areny, myślę „qué locura!!! szaleństwo!!”. Ciekawa byłaby rozmowa z tymi śmiałkami (?). Dlaczego tak ich to fascynuje? Tradycja, adrenalina, metafizyka? Może ja tego po prostu nie rozumiem i nie jestem w stanie zrozumieć? W końcu w moich żyłach nie płynie hiszpańska krew.

Co sądzicie o byczych igrzyskach? Widzieliście korridę albo inną hiszpańską „zwierzęcą” fiestę? Szaleństwo, rzeź czy rytuał, unikalny już w skali światowej obrzęd, który trzeba zachować?

Pisałam już o korridzie na blogu. Chciałam iść i zobaczyć, bo w końcu być w Hiszpanii i korridy nie widzieć! Sezon w Barcelonie się skończył, a ja w końcu nie poszłam. Być może za mało chciałam? Kolejnej okazji w Katalonii nie będzie.

Jedna odpowiedź do “Bycze igrzyska”

  1. a ja byłam na corridzie, widziałam i nie żałuję. Zaraz pewnie ktoś mnie skarci za to co pisżę, że to rzeź, zabijanie niewinnego zwierzęcia na pokaz – sporo w tym racji. Ale corrida to także wielkie widowisko, naprawdę jest na co popatrzeć, na „aktorów” na scenie jak i na zachowanie widowni. Ja sama omal z niej nie uciekłam w chwili gdy rozwścieczony byk spojrzał w naszą stronę, a siedziałam naprawdę blisko… cóż, pewnie ktoś powie, że powinnam od byka oberwać za to co piszę… Osobiście nie jestem przeciwniczką corridy mimo że naprawdę lubię zwierzęta! (bynajmniej nie na talerzu…)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *