Koniec z paleniem w barach i restauracjach!

Wczoraj Komisja Zdrowia hiszpańskiego Parlamentu zaaprobowała nowe prawo antynikotynowe, które zabrania palenia we wszystkich zamkniętych miejscach publicznych. Od przyszłego roku nie będzie można palić w barach i restauracjach!!! Hurrraaaa!! W końcu nie będę musiała szukać pół godziny lokalu, w który można się napić kawy bez smrodu papierosów! Bo choć bar w Barcelonie jest na każdej ulicy, to tylko na nielicznych szybach widnieją kartki z napisem „zakaz palenia”.  Nie pali się na przykład w „przypiekarnianych” kawiarniach, ale te przytulne, pachnące kawiarenki otwarte są zwykle tylko do 20.30.

Od 2 lutego 2011 roku palić będzie można jedynie w domach spokojnej starości, szpitalach psychiatrycznych, więzieniach, ale tylko w wydzielonych pomieszczeniach. Będzie można palić na tarasach, na wolnym powietrzu, ale nie w szpitalach i w pobliżu placów zabaw. Hotele będą mogły zarezerwować dla palaczy do 30 proc. pokoi.

Dziś na zajęciach z gramatyki nasza przyznająca sie nieśmiało do palenia profesorka (bo jak się okazało, w naszej grupie pali tylko jedna osoba) zastanawiała się, czy będzie można palić na dziedzińcu uniwersytetu, który teraz podczas 10-minutowych przerw w zajęciach niestety tonie w dymie. I niestety tonąć będzie dalej, bo obostrzenia dotyczące palenia na wolnym powietrzu nie obejmą kampusów uniwersyteckich. Ale cieszmy się z tego, co będzie! Nowe prawo to tutaj prawdziwa rewolucja.  Hiszpania, najbardziej przyjazny palaczom europejski kraj, dołączy do grupy pańsw unijnych najgorliwiej zwalczających palenie tytoniu.

9 odpowiedzi do “Koniec z paleniem w barach i restauracjach!”

  1. I dobrze, popieram! 🙂 Tu w PL zdaje się od 15 listopada nie będzie można palić w barach i restauracjach. W końcu po wyjściu z lokalu nie będą mi włosy i ubrania cuchnąć dymem 🙂

  2. właśnie!! też tego nie cierpię, jedna, nawet krótka wyprawa do jakiegoś lokalu i wszystko do prania. palacze chyba już nie czują, jak śmierdzą im ciuchy, nie wspominając o reszcie….

  3. A wy nie śmierdzicie piwskiem jak wychodzicie z lokalu?!!!!jak jade autobusem i ktoś mi chuchnie to też do przyjemności nie należy!A papierosa można gumą zagryźć z alkoholem już tak łatwo nie jest.Ta ustawa to dyskryminacja palaczy a jak komuś śmierdzi to niech w domu siedzi a ja nie będę wtedy narzekać na tych co alkoholem zieją!

  4. Małgorzato, zaskoczył mnie Twój komentarz, bo wynika z tego, że dzielisz ludzi na tych, co palą i na tych, co piją. A co z tymi, co nie palą i nie piją? Piszesz „a wy nie śmierdzicie piwskiem”. Pominę już fakt, że jest to stwierdzenie obraźliwe. Otóż nie śmierdzimy, bo piwa nie pijemy. Wolimy lampkę wina. A piwo, jeśli już, to okazjonalnie i jak każdy alkohol nie w nadmiarze. Piszesz, że ta ustawa to dyskryminacja palaczy i jak komuś śmierdzi, to niech w domu siedzi. Przepraszam bardzo, to znaczy, że ludzie niepalący mają ustępować miejsca i oddawać pole palaczom, którzy trują siebie, a przy okazji nas???!!! Kilka sytuacji. Zimno, leje deszcz, czekam na autobus. Chcę się schronić pod wiatą, ale ta opanowana przez palaczy. Ustepuję, bo nie chcę śmierdzieć i wdychać dymu. Stoję więc na deszczu i moknę. Czy ja nie mam prawa do korzystania z wiaty, bez narażania się na smród?!!!Czy to jest normalne???!!! Czy to jest sprawiedliwe??!!
    Druga sytuacja. Ile razy szłam ulicą w centrum Katowic, tyle razy przede mną szedł jakiś palacz i ten dym leciał prosto na mnie!!! Czy mam po raz kolejny ustąpić miejsca i może poszukać innej ulicy, jak nie chcę, żeby po chwili śmierdziały mi włosy i ciuchy???!!! Małogosia, przyznaj szczerze, czy to jest normalne??

  5. Kasiu, niestety patrzysz na to bardzo egoistycznie i nieobiektywnie. Sama nie palisz, więc cieszy Cię ten zakaz.
    A jest to zwyczajny zamach na wolność działalności gospodarczej. Jeśli chodzi o miejsca publiczne, szpitale, urzędy, to ok, ale właściciel baru sam powinien decydować o tym, co u niego wolno, a czego nie wolno.
    Poza tym tak jak myślałam, Hiszpanie nie dają się temu zakazowi. Mój kolega np. wciąż pali w barach 😉 I to w nich uwielbiam. Nie chodzi o sam dymek, a o niepoddawanie się tak ingerującym w wolność przepisom, tym się różni Hiszpania od państw maszyn, spętanych milionami przepisów UE, które na każdym kroku nam mówią co nam wolno, a czego nie.
    Pozdrawiam.

  6. Alicja, każdy ma swoje racje, z jednej strony zgoda – zamach na wolność działalności gospodarczej, ale popatrz na to z mojej strony i milionów osób niepalących. nie będę tu opisywac, jaka byłam wkurzona i zdesperowana, kiedy szukałam bezskutecznie jednego baru, jednego lokalu, w którym nie śmierdziałoby dymem!!! to jest jakiś koszmar, chcesz wypić kawę, skorzystać z wc i możesz tak krążyć po mieście godzinę!!! teraz wchodzę wszędzie bez stresu i nie muszę się przesiadać, bo gość obok akurat zapala. może i patrzę na sprawę egoistycznie, bo myślę o sobie i nie chcę, żeby palacze truli mnie dymem, nie chcę codziennie prać śmierdzących ciuchów itp, itd. Hiszpanie się nie dają, bo to początki, ale może ten zakaz będzie miał też taki dobry skutek, że skłoni niektórych do rzucenia bezsensownego nałogu. Na tym chyba powinno wszystkim zależeć, mając na uwadze kolejki w służbie zdrowia…już tego wątku nie będę rozwiajać, bo mogłabym napisać za dużo i dopiero by się gromy ze strony palaczy posypały… jak widzisz, jestem bardzo anty i niewiele jest takich spraw, które wkurzają mnie tak jak właśnie palenie papierosów. niestety:) pozdrowienia! ale dobrze, że jest dyskusja:)

  7. Może zależy od dzielnicy, u mnie akurat przed zakazem było trochę fajnych barów wolnych od dymu 🙂
    Tematu nie ma chyba już co rozwijać, bo są sprawy w których trudno zmienić zdanie i przekonać drugiego.
    Fajnie, że odpisujesz na komentarze, mało teraz takich faktycznie aktywnych stron 🙂
    PS Wpadniesz na nasze spotkanie 5-tego? Bez dymku 😉

  8. fakt, w sprawie palenia trudno przekonać do swoich racji, choć w końcu nie brakuje też takich, którzy rzucili:) na spotkanie jasne, że chciałabym się wybrać:) a czy są dozwolone hiszpańskie lub latynoskie połówki?;)

  9. No pewnie że tak, sama się zastanawiam nad swoją, ale mówię mu że na własną odpowiedzialność bo rozmawiamy po Polsku 😀

    Szczegóły na stronie Polonii.

    Jeszcze co do fajek, to ja rzuciłam (prawie), ale ze względów ekonomicznych 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *