Rybackie zakątki

„Ébano” (Heban) w księgarni w dzielnicy Gracia (18 euro). Obok „Wieże z kamienia” (Torres de piedra) W. Jagielskiego. Oczywiście nie trzeba wyprawiać się aż tutaj, żeby kupić dobrą, polską książkę. Kapuściński w BCN  we wszystkich księgarniach i na plakatach reklamujących najlepszą literaturę faktu. Ale księgarnia-antykwariat w Gracia otwarta jest nawet w niedzielę o godz. 22 😀

Plaża w Cubelles ma 580 metrów długości i 30 metrów szerokości.  Tutaj uchodzi do morza rzeka Foix, która uformowała małą deltę. Foix, jak wszystkie śródzimnomorskie rzeki, jest niewielka i uboga w wodę. Stan wody podwyższa się jedynie wiosną i jesienią, kiedy na hiszpańskim wybrzeżu padają deszcze.

Jeśli jesteśmy nad rzeką Foix, to warto wspomnieć, że ok. 20 kilometrów od Cubelles, kierując się w głąb lądu, w rozlewisku rzeki, znajdziemy malutkie, średniowieczne miasteczka (w okręgu Castellet i Gornal) z najsłynniejszym Castellet, który nazwę zawdzięcza mającemu ponad dwa tysiące lat zamkowi (castillo). Zamek położony nad meandrem rzeki, otoczony dębowymi i sosnowymi lasami (teren parku naturalnego) z ponad stoma gatunkami ptaków, widokami na średniowieczne pueblo – warto zboczyć z morskiego szlaku, by w godzinę samochodem dotrzeć do Castellet. My tym razem maszerujemy do Cubelles, z przerwami na lekturę 😀 .

Recó de Santa Llúci, poble pescador (El rincón de Santa Lucía, pueblo de pescadores) – Zakątek Świętej Łucji, wioska rybacka. I ślubna sesja zdjęciowa na naszej drodze 😆 Ten biały kompleks domów, położony nad samym brzegiem morza zapełnia się w weekendy i w wakacje. A na skaliste wybrzeże i plażę w Cubelles ściągają wędkarze.

A w Cubelles fotografowałam głównie (nie wiedzieć czemu) rzucające się w oczy na każdym kroku ogłoszenia o sprzedaży i wynajmniej mieszkań i domów 😆 oraz morskie tablice i znaki zdobiące te niezwykłej urody domostwa.W tym miejscu kilka słów o hiszpańskim rybołówstwie. Wiadomo, że Hiszpania jest światową potęgą w tej dziedzinie gospodarki. W Europie zajmuje pierwsze miejsce, przed Danią i Francją, z roczną produkcją sięgającą miliona ton (całkowita produkcja UE to ok. 7 milionów ton).  Główne hiszpańskie regiony rybackie to Galicja (królewstwo małż i innych mięczaków), Kraj Basków, Andaluzja i Wyspy Kanaryjskie. Na brzegach słonego, praktycznie zamkniętego Morza Śródziemnego, słabo zasilanego wodami z lądu (mała liczba rzek) połów ryb nie jest prowadzony na tak wielką, przemysłową skalę. Rybołówstwo przybrzeżne ma „rzemieślniczy charakter” (pesca de bajura, artesanal). Rybacy łowią z pokładów małych łodzi, a połowy są przedsięwzięciem rodzinnym.

Tu byliśmy na północ od Barcelony: Sitges, Vilanova i la Geltrú, Santa Llúci. Do te pory przeszliśmy wybrzeże od Cubelles do Sitges. Inne ciekawe punkty do zwiedzenia na tej trasie: Castellet, Park Naturalny del Garraf. Ten ostatni to prawdziwa gratka dla miłośników wycieczek rowerowych.

 

 

 


 

 

 

 

11 odpowiedzi do “Rybackie zakątki”

  1. wynająć sobie taki dom na czas urlopu…chociaż na ten czas 😉 myślę, że sporo właścicieli tych domów i mieszkań rezyduje w innym miejscu, a to taka baza wypadowa na wakacje. jak piszę, mam kilka zdjęć z numerami telefonów, więc gdyby ktoś był chętny, to służę info…;P miejsce w sam raz na urlop, spokój, plaża, palma, blisko pociąg i inne atrakcje:)

    1. super! bardzo się cieszę!! kiedyś szliśmy też w przeciwnym kierunku z Vilanova do Sitges, to była trochę dłuższa i bardziej wyczerpująca wyprawa, szliśmy cały czas brzegiem morza, przez skaliste zbocza zatoczek. widoki bezcenne! i prawie nikogo na naszej drodze

          1. HOLA!
            Zdjecia z niedzielnego „spaceru” w upale, „drogą pylistą, drogą polną” a często bardzo skalistą z Vilanova do Sitges sa na razie tylko w formie filmiku

            http://www.youtube.com/watch?v=ECjxtlqHpgg

            Rozdzielczość tu kiepska – ale one są bardzo podobne do siebie – trochę brakuje po drodze jakichs wiosek i bardziej charakterystycznych punktów, a po kilkunastu urokliwych zatoczkach (czesto zatloczonych plażowiczami) człowiek sie juz uodparnia co nieco na ich uroki.

            Tym niemniej była to mile spędzona niedziela – i troche kalorii sie spaliło – albo raczej wypociło.

            Pozdrawiam

            1. fajna prezentacja! przypominają mi się te zakątki.I ta muzyka- kojarzę! mam w domu jeszcze kasetę, ale nie pamiętam, kto to! faktycznie, ten fragment paseo marítimo to morze, skały, morze, skały, agawy, pociąg:)myśmy byli tam chyba w marcu zeszłego roku, więc były pustki. a wracając do Cubelles, to właśnie dziś oglądaliśmy w internecie ceny mieszkań i byliśmy w szoku, za 400-500 euro mieszkania z tarasem, balkonem, wyremontowane, no i z widokiem na morze!!

              1. Dziekuje…
                Sa jeszcze plaze nudystow dla roznych opcji.. wiec niektore fragmenty przechodzilem przyspieszonym krokiem…

                400-500 euro za miesiac? Teraz latem? hmmm… moze sie przeprowadzic.. dojazdy by mnie zabiły – ale za taras i morze to można dać sie pokroić…

                PS. Tytus Wojnowicz – „Tanczac w sloncu”

                1. właśnie!! Tytus Wojnowicz! musze wrócić do tej muzyki. tak, nudyści, nawet jednego mam na zdjęciu i jest na blogu w jednym z pierwszych wpisów (ale w stonowanej odsłonie:) też myślimy w przyszłości o przeprowadzce gdzieś poza aglomerację Barcelony
                  ps. czy ktoś wie, jak wyłączyć moderacje komentarzy od czytelników, których poprzednie komentarze zostały już zatwierdzone?? jestem bezsilna, wydaje mi się, że ustawieniach w panelu admina wszystko mam dobrze ustawione, wyłączyłam nawet wtyczkę wyłapującą spam i wszystko na nic…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *