Gdzie po pamiątki i prezenty

Na Rambli, jak na wizytówkę katalońskiej stolicy przystało, pamiątkami handluje wielu Pakistańczyków i Hindusów. Większość mówi po polsku. Wchodzicie do sklepu z rodziną z Polski, a tutaj zagadują Was z uśmiechem: „Dzień dobry, bardzo tanio”. Prawda, że nie wypada wyjść bez chociażby jednego kubka, który specjalnie dla nas po promocyjnej cenie? 😀 Wchodzicie do następnego sklepu, i znowu te same kubki, i znowu język polski!!

Kubki sama zawsze z podróży przywożę i mam już sporą kolekcję 😀 Podczas pierwszej wizyty kupowałam je na Rambli i w pobliskim El Corte Inglés na Plaza Catalunya. Tam na parterze czeka na Was prawdziwy raj z pamiątkami.

Gdybym dysponowała większym budżetem na zakupy rzeczy ładnych, ale niekoniecznie potrzebnych, na pewno kupiłam sporo rzeczy w sklepach przy ulicy Mallorca koło Sagrady Familii (Ringels, Emporío). Tam znajdziecie m.in. wyroby z porcelany Lladró z Walencji (zdjęcie miniatura).

W sklepie „firmowym” Sagrada Familia w tym roku przed Wielkanocą, po kilkutygodniowych poszukiwaniach w całym mieście, kupiliśmy pocztówkę z fragmentem rzeźby z fasady Pasji, która mogłaby posłużyć za kartkę wielkanocna, bo takich w mieście nie uświadczysz (na Boże Narodzenie są).

Polecam też zakupy w sklepach w Pedrerze i w Casa Amatller, sąsiadce wybijającej się zawsze na pierwsze miejsce w przewodnikach Casa Batlló na Paseo de Gracia.

W Casa Amatller mieszkał Antoni Amatller Costa, przemysłowiec, wytwórca czekolady, fotograf, podróżnik, kolekcjoner sztuki. Rodzinny interes czekoladowy przejął pod koniec XIX wieku. Zwiedzał najlepsze europejskie fabryki, uczył się profesji w Belgii i Szwajcarii. Najlepsi ilustratorzy epoki tworzyli dla niego plakaty reklamowe, które z czasem stały się prawdziwymi perełkami sztuki i jednym z symboli secesji.

Ukończona w 1900 roku kamienica znajduje się w rękach rodziny Amatller. Skrywa bogate zbiory sztuki, liczącą 26 tys. tomów bibliotekę i archiwum fotograficzne z tysiącami negatywów.

Trufle dobre, choć moim zdaniem nie mogą się równać z tymi belgijskimi. Ale za to pamiątkowe skrzynki ładne i do tego kultowy już plakat:D „Czekolada Amatller, od 1797 roku w Barcelonie”. Szeroki wybór modernistycznych plakatów (Carteles Art Nouveau Modernistas) znajdziecie w wielu sklepach w Barcelonie w Dzielnicy Gotyckiej i na Paseo de Gracia.

Z Paseo de Gracia kierujemy się w stronę Dzielnicy Gotyckiej. Jeśli bardzo chcemy coś kupić na Rambli, to proponuję u ulicznych sprzedawców roślin albo zwierząt 😉 albo u rysowników i malarzy czy w sklepie teatru Liceo (obowiązkowy punkt dla miłośników muzyki). Dobrej jakości torby płócienne z logo Barcelony można kupić w Punkcie Informacji Turystycznej na Plaza Catalunya (w zeszłym roku przeszłam z rodzicami pół miasta w poszukiwaniu porządnej i nietandetnej torby i tam były najlepsze i…najdroższe).

Jesteśmy już w Barrio Gótico. Przed Katedrą w każdy czwartek w godzinach 10-19 trafimy na gotycki targ. Dodatkowo od 29 lipca do 5 sierpnia odbywa się tam wielka letnia feria.

Mamy coś do zjedzenia, mamy coś dla miłośników sztuki i przedmiotów z duszą, zestaw obowiązkowy, czyli kubek, wachlarz i torbę, dorzućmy rzadki gatunek kaktusa, figurę Don Kichota, oryginalny komplet talerzy czy misek. Jeśli odwiedziliśmy sklepy na carrer (calle) Mallorca, Paseo de Gracia, byliśmy na targu staroci i jeszcze czujemy niedosyt, proponuję z targu udać się na carrer del Boters do wielkiego sklepu z pamiątkami Art Montfalcon, skąd na pewno wyjdziecie usatysfakcjonowani. Stamtąd kilka kroków do Pałacu Zabawki (Palacio del Juguete) – ulica dels Arcs.

Teraz kierujemy się na carrer D’Avinyó, gdzie znajdziemy największy w mieście wybór ręcznie wykonywanych espadryli.

Na roku carrer D’Avinyó i del Call znajdziecie jeden z najstarszych i nasłynniejszych w mieście sklepów z kapeluszami.

Baskijska Txapela za 30 euro

To oczywiście tylko niewielki  fragment bogatej, handlowej mapy Barcelony lub mówiąc inaczej – fragment skromny, bo ktoś powie, że zamiast pudełka czekoladek za 15 euro woli przywieźć cioci pamiątkę z Barcelony w postaci torby Louisa Wuitton za 1000 euro prosto z Paseo de Gracia.

Zakupy na Paseo de Gracia i w Barrio Gótico to dwie zupełnie inne bajki, przy czym ta pierwsza to zaproszenie do przestronnego pałacu, a druga do mrocznego lasu. Obie trzeba koniecznie poznać, przejść, posmakować.

 

 


 

 

 

 

 

 

 

 

11 odpowiedzi do “Gdzie po pamiątki i prezenty”

  1. WITAJ KASIU , CIEKAWE JAKĄ POPULARNOSC ZROBIŁYBY KUBECZKI KKTORE MALOWALAM NA ZAMEK W MALBORKU, CZY NA SKWERZE W GDYNI SA SPRZEDAWANE.
    UWIELBIAM TAKIE CUDENKA JAK NA TWOICH ZDJECIACH

    1. malujesz kubki?!! super! może do Malborka się wybierzemy, to je znajdziemy!! wrzuć jakieś zdjęcia na Facebooka koniecznie

  2. malowałam. Mój pomysł to filiżanki w kolorze sepia z rysunkiem zamku, a w Gdyni Dar Młodzieży, i inne . Szkoda ze nie zrobiłam zdjęć ale postaram się od koleżanki zdobyć z którą razem malowałyśmy.

  3. A ja poproszę ten czarny aparat telefoniczny (dziś określany jako retro) widoczny na jednym ze zdjęć. Co prawda nie mam już numeru stacjonarnego, ale na pewno znalazłabym jakiś pomysł na to cudeńko.

  4. Ciekawie i oryginalnie! Miejmy nadzieję, że turyści skorzystają z Twoich rad i przestaną kupować te okropne torby z wypisaną na biało nazwą miasta. Wiecie o czym mowa, prawda? Pozdrawiam!

    1. cześć Dorota! widzę Twój blog w nowej odsłonie. kolorowe torby z białymi nazwami to faktycznie porażka, i co ciekawe, są takie w wielu europejskich miastach, zmieniają się tylko nazwy (chyba o tych samych myślimy:)

    2. przy okazji, chcę coś skomentować u Ciebie i nie mogę, open Id nie wchodzi, wordpress też, hmmm, może coś źle wpisuję?

  5. Wracam do bloga po pewnym czasie zupełnego zalatania, teraz będę go lepiej pielęgnować. Nie mam pojęcia o co chodzi z logowaniem i komentowaniem… popatrzę w opcjach na wszelki wypadek. Spróbuj ponownie, może to był problem google?

  6. Do tej listy dodałabym Poble Espanyol. Cudowna kopalnia niesztampowych pamiątek ręcznie wykonanych przez artystów mieszkających na terenie wioski i utrzymujących sie właśnie ze sprzedaży swoich wyrobów. Niestety drożej, ale takich wspaniałości nie dostanie się nigdzie.
    Jeśli chodzi o ekologiczne torby (uwielbiam je), to najładniejsze kupiłam w Grecji w Kalamacie. Porządnie uszyte i haftowane w gałązki drzew oliwnych. Podobają mi się też te z Warszawy, z nadrukowanymi wycinankami ludowymi.

  7. cenna wskazówka! w Kalamacie nie byłam, kupiłam torbę na targu w Atenach (z czerwono-białej włóczki:), a tak przy okazji, z tego samego targu przywiozłam też skórzane klapki, ręczna robota, służą mi już chyba piąte lato:)kto by chciał pamiątkę z Barcelony w postaci butów, może kupić np. świetne sportowe rodzimej marki Munich

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *