Bon dia amics!

A tutaj niespodzianka. Kursy wprawdzie już ruszyły, ale przecież nie zostawią mnie samej z tą jakże przykrą dla mnie informacją. Już więc biorą ode mnie telefon, już dzwonią do kilku instytucji i podają tam moje dane! Kilka minut i już wiem, że mam być dobrej myśli, że ktoś się ze mną w najbliższym czasie skontaktuje. Akurat! – myślę i spokojna wracam do domu. Za kilka dni dzwoni do mnie niejaki Jordi z wydziału edukacji urzędu miasta. Mówi, że prawdopodobnie coś się znajdzie, ale że jeszcze da mi znać. Akurat! – myślę, ale już lekko zaniepojona. No i niestety zadzwonił jeszcze raz…!! 😉 Poinformował mnie, że następnego dnia zaczynam lekcje! Myślę sobie: no dobrze, skoro już mi znaleźli kurs pod samym nosem, skoro nie muszę za to płacić, skoro tylko raz w tygodniu, no to pójdę. 😆

Kurs jest w szkole,  z założenia dla rodziców uczących się tam dzieci. Około 30 osób w grupie. Nie jest to kurs intensywny, nastawiony jest tylko na podstawowe sytuacje komunikacyjne. Właśnie dlatego nie zagrzeję tam długo miejsca, bo…już znaleźli mi kolejny kurs!! Jak to się stało? Ano znowu moja wina. Niepotrzebnie zadaję tyle pytań. Po pierwszej lekcji zapytałam profesorkę, czy na koniec dostanę jakiś certyfikat, czy to jest poziom A1. Okazało się, że nie, bo są to podstawy podstaw. Na drugą lekcję przyszłam o czasie i okazało się, że jestem jak na razie jedyna, więc miałam okazję na rozmowę i rozwianie wszystkich swoich wątpliwości. Gdy zapytałam, jaki jest bezokolicznik czasownika dius (nazywasz się), usłyszałam: „Ja od początku wiedziałam, że musisz z iść szybciej z materiałem i że potrzebujesz wyższego poziomu. Ale się nie martw, uczę też w Centrum Językowym, teraz nie było już miejsc, ale w grudniu ruszają nowe kursy, więc się tam przeniesiesz. Dam ci znać, jak będą zapisy”.

W powołanych i finansowanych przez rząd Katalonii Centros de Normalización Lingüística można uczyć się katalońskiego na wszystkich poziomach (roczny kurs dla początkujących jest darmowy, za pozostałe płaci się niewiele) i otrzymuje się oficjalnie uznawane certfikaty językowe.

Cóż, widocznie tak miało być 😀 A po bliższym przyjrzeniu się katalońskiemu, mimo że to podstawy podstaw, widzę, że nie taki diabeł straszny jak go malują. Więcej w nim łaciny niż w hiszpańskim, odmiany mają inne końcówki, ale schematy takie same. Będzie dobrze! 😆

10 odpowiedzi do “Bon dia amics!”

  1. No i dobrze. Mimo, że nie jestem zwolenniczką tych języków lokalnych, to uważam, że jako element kultury miejsc, w których jesteśmy, powinniśmy się troszki w nich podszkolić. Na zasadzie „poznaj wroga, zanim go pokonasz”. Nie wiem jak w Katalonii, ale tu ten pieprzony galicyjski jest na każdym kroku (jeśli o sprawy urzędowe chodzi). Nawet zapisy do szkoły językowej na hiszpański po galicyjsku miałam….
    Z tego co jak na razie dościadczyłam, to najbardziej odpowiada mi podejście w Pais Basko. Tam na serio wszystko jest dwujęzyczne i hiszpanojęzyczni nie muszą się czuć dyskryminowani.
    Chau!

    1. tutaj też w tzw. życiu urzędowym kataloński na każdym kroku, dokumenty np. tylko w j. katalońskim, ale wszędzie po hiszpańsku się dogadasz bez żadnego problemu, mówię o Barcelonie i wybrzeżu, bo im dalej w głąb lądu, tym gorzej. ja, gdyby nie jakieś moje wyższe oczekiwania w stosunku do pracy, dałabym sobie całkowicie spokój z katalońskim, bo chyba nie jest mi on tutaj do niczego potrzebny. po jakimś czasie, nawet się go nie ucząc, wiesz mniej więcej, o co chodzi.
      a jak to wygląda w Galicji? nie wiedziałam, że gallego aż tak rządzi;)naprawdę jest to tak uciążliwe? a w szkole dzieci mają zajęcia w gallego?
      właściciel naszego poprzedniego mieszkania był z Galicji, kiedyś rozmawiałam z nim przez telefon, mówił po hiszpańsku, a z tak śmiesznym akcentem, powiedziałabym wiejskim!!;) sama niewiele o gallego wiem, chyba łatwo się go uczy, jak już znasz hiszpański?

  2. I tak mnie nie przekonasz! Chyba wystarczy mi to ze co nieco rozumiem.
    Głowa to nie smietnik :D:D:D.
    No i za bardzo sie narażaja zmuszajac innych do swojego języka na kazdym kroku – tak jak przedmowczyni pisze.

    Z drugiej strony – taka wiazanka katalonska z ust Polaka – bezcenne.

    1. hahah, z tym śmietnikiem masz rację;)) co do wiązanki katalońskiej z ust Polaka, to aż jestem ciekawa, jak mi to będzie wychodzić:) jeszcze nigdy nie słyszałam Polaka mówiącego po katalońsku, ale wydaje mi się, że akcent mielibyśmy dobry

  3. Oj jaki ciezki ten hiszpanski,ale fakt w kazdym regionie hiszpani maja swoja gware czy tez jezyk jak zwał tak zwał. Troche sie naumiałam 🙂 tego hiszpanskiego ale na majorce nic nie rozumiałam jak gadali po majorkinsku. To zjadanie niektorych literek glosek to okropnosc.To jak sluchac w polsce kaszuba czy górala.
    Pozdrawiam Kasiu po dlugiej przerwie

    1. cześć Brygida! ciężko, ciężko z tymi językami mamy. a wyobrażasz sobie, że nauczysz się katalońskiego, a potem np. za pracą przeprowadzasz się do Kraju Basków i od nowa…znam takie przypadki. pozdrowienia jesienne, ale jeszcze ciepłe:)

  4. ach jeszcze… swietna ilustracja – kolezanka Katalonka napisala na FB cos takiego: ‎

    „He anat al supermercat i en una prestatgeria hi ha el següent rètol: “Queso de Burgos de oferta hasta el 10 de noviembre”; no em sembla bé; puc denunciar-ho?”
    – „Sí, heu de denunciar-ho, atès que els cartells de caràcter fix han d’estar redactats almenys en català.” (Agència Catalana del Consum)

    I teraz.. na pewno cos bylo nie tak z tym serem -nie złapałem co – tylko nasunęło mi to refleksję – w Katalonii nie możesz walnąć swojej stałej wywieszki po hiszpańsku bo doniosą i dostaniesz karę (myśle że po angielsku już ci ujdzie, ale po hiszpansku – NIE), są rózne swięta – narodowe i lokalne – wisza rozmaite flagi – nawet na autobusach.. jest święto narodowe Hiszpanii (było niedawno) – jakoś nie dostrzegłem flag państwowych w ilosci wiekszej niz zwykle na terenie miasta Barcelony!!! Hay que joderse! Pewnie są tacy co by i wywiesili – ale sie boja. Wiec jak to jest? Moja refleksja jest taka – jeśli nie szanujesz wolności innych – jak możesz wymagać żeby ktoś szanował Twoją wolność (w tym i Twoj język)!

    Oczywiscie jezyka warto sie nauczyc – o ile planujesz pobyc w Katalonii pare lat lub wiecej, ale w pozostałych przypadkach – uważam że NIE! No chyba że ktoś lubi i chce brzmieć egzotycznie.

  5. Kasiu, jakże mnie dawno u Ciebie nie było, fiu fiu :*
    Tyle zmian, i to na lepsze 🙂
    Podziwiam, szczerze podziwiam 🙂
    Pozdrawiam Kasiu z zimnego śląska 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *