Zimna kropla

W historii jesiennych ulewnych deszczy w Katalonii, Walencji, Murcji i na Balearach zdarzały się ofiary śmiertelne i powodzie. Zdecydowanie lepiej więc wybrać się na słoneczne, hiszpańskie wybrzeże latem, bo dziś mamy za oknem raz słońce, a raz deszcz, a raczej oberwanie chmury (całe szczęście, że – choć kropla jest fría, czyli zimna – na termometrach 20 stopni). Kilka minut ulewy wystarczy, aby stacje metra były zalane, a ruch w mieście sparaliżowany. Z zazdrością czytam więc dziś o złotej jesieni w Katowicach.

24 odpowiedzi do “Zimna kropla”

  1. A na mnie się zawsze patrzą jak na wariatkę, kiedy mówię, że od listopada chodziłam w Cartagenie w normalnej polskiej zimowej kurtce… Lodowato było, i mokro, i wietrznie, paskudnie, a ludzie się w czoło stukają, że jakaś zbyt wrażliwa jestem 😉

    1. to ja w takim razie też bardzo wrażliwa jestem:) tutaj niektórzy całą zimę mogą przy otwartym balkonie przesiedzieć, z mokrymi włosami wychodzą w zimie z domu, prysznic biorą w zimnej wodzie!! i właśnie też się dziwią, że ja z zimnego kraju i w ogóle nieprzystosowana jestem.

    1. no proszę, ale niespodzianka! czyli już na pewno jesteś na lotnisku. wyglądam przez okno, akurat teraz nie pada, ale zachmurzone. a długo tu będziesz?

  2. Kasia, w sumie 4 dni. Wczoraj chodziliśmy po Barcelonie cały dzień, pod katedrą musiałam kupić parasol, w Parku Guell połamał mi go wiatr, pod Sagrada Familią chciałam kupić kalosze….ale dziś już nieco lepiej się wszystko prezentuje:) Oby więcej nie padało! Fajnie byłoby się spotkać, mamy zaległą kawę od lata zeszłego roku, prawda? Tym razem mamy tak napięty plan że może być ciężko, ale 15 grudnia znów wracam:)

    1. no jasne! tym razem kawa musi być koniecznie!:) a tutaj ciągle leje, z małymi przerwami, ale ty już na pewno u siebie jesteś w słońcu..

  3. Straszny jest ten deszcz. Kiedy to się skończy? Jeszcze dwa weekendy temu, gdy lało jak z cebra, mówiłam sobie, że nie warto inwestować w kalosze, bo to przecież potrwa góra trzy dni. I dalej się zastanawiam czy kupować, czy nie 🙂
    Pozdrowienia!

    ps. Przypadkiem wpadłam na pomysł podobny do Twojego: blog z Barcelony o Barcelonie, i jakiś tydzień po jego założeniu trafiłam do Ciebie.

    1. cześć Julia! właśnie wczoraj w metrze i na ulicach zaczęłam się przyglądać tym modnym(chyba;), kolorowym kaloszom i też pomyślałam, czy nie byłby to dobry zakup!!
      czytałam u Ciebie na blogu (ciekawy!), że mieszkasz w Raval, jesteśmy akurat na etapie zmiany mieszkania i szukamy intensywnie już chyba drugi miesiąc (mam nadzieję, że niedługo to opiszę, a jest o czym…), widziałam sporo ekonomicznych mieszkań w Raval, ale powiem ci szczerze, że się boję..też zależy jaka ulica, ale ogólnie ten klimat nie bardzo mi odpowiada. w każdym razie Raval to dobry temat do dyskusji – musimy się tam kiedyś koniecznie spotkać w jakimś Twoim ulubionym miejscu:)!

      1. Też miałam spore obawy wprowadzając się na Raval, przede wszystkim nie czułam się tam bezpiecznie. Ale cena przeważyła nad innymi argumentami i za miesiąc minie rok odkąd mieszkam w tej części miasta. Żadne z moich wcześniejszych obaw się nie sprawdziły, natomiast pojawiły się rzeczy, których nie przewidziałam, a które nieźle uprzykrzają mi życie. Bardzo chętnie wszystko Ci opowiem i wymienię się wrażeniami z poszukiwań mieszkania:)

        1. jestem bardzo ciekawa!! mam nadzieję, że w tym miesiącu w końcu coś znajdziemy i będę mieć czas i w końcu jakoś sobie to wszystko poukładam, bo jak na razie to prawie każde popołudnie schodzi nam na wizytacji mieszkań..albo na siedzeniu w necie i szukaniu, szukaniu…, już znam chyba połowe agencji nieruchomości w Barcelonie. na liście mam też jeden lokal w Raval, boczna od Rambli Raval, ale wizualizacja ulicy i budynku w google nie zachęca mnie do odwiedzin (a wiem, jak to może wyglądać..), mimo że mieszkanie wyremontowane…hmmm, czyli jednak, podsumowując odradzasz Raval?

          1. Nie powiedziałabym, że odradzam, ale trzeba dobrze wybrać. Nie miałam zbyt wiele doświadczenia w szukaniu mieszkania, bo moje pierwsze lokum znalazło mnie samo, ale teraz już wiem na co zwróciłabym uwagę 🙂 Np. jeśli Raval to piętro powyżej drugiego, raczej szerokie ulice i place niż wąskie uliczki. Jeśli już wąska ulica, to na prawdę wysokie piętro, żeby do mieszkania wpadało naturalne światło. Jego ciągły brak to chyba moja największa bolączka. Do tego dochodzi hałas z ulicy i dym papierosowy, który nie jest tak dokuczliwy jeśli mieszkanie jest wyżej położone. No i brud na ulicach… ale na to chyba nic się nie poradzi. Z jednej strony boczne uliczki zachęcają spokojem, ale zauważyłam, że niektóre z nich regularnie służą za toaletę imprezowiczom z okolicznych barów.
            Ja nie jestem zbyt zadowolona ze swojego Entresuelo przy dość ruchliwej ulicy, ale moja znajoma mieszkała na Sobre Atico z prywatnym tarasem na dachu przy C/ d’Hospital i bardzo sobie chwaliła.
            Powodzenia!

            1. brak naturalnego światła – skąd ja to znam. dopiero w Hiszpanii dowiedziałam się, że mogą istnieć mieszkania interior, bez okien albo ewentualnie z jakimś jednym na ciemne, wewnętrzne patio…porażka. a już okno w kuchni to luksus!! a wszystko dlatego, żeby na jak najmniejszej powierzchni upchać jak najwięcej mieszkań i zebrać jak najwięcej kasy…w sumie mieszkania w Barcelonie to chyba moje największe rozczarowanie. atico ma zawsze ten plus, że jest dużo światła, ale często do tego niestety dochodzi brak windy. jutro będę dzwonić w sprawie kolejnego M, może w końcu się uda!!

  4. Heja Kasia, za dwa dni będę w Barcelonie, powiedz mi, że nie pada… Wczoraj wylądowałam w Polsce po powrocie z Azji i powiem Ci, że tutaj pogoda depresyjna… Liczę na trochę słońca 🙂

    No i na jakieś małe spotkanie może, co? 🙂

    1. hej! jak ten czas szybko leci!!! przez te przeprowadzke i brak netu zupelnie stracilam poczucie czasu i kontakt ze swiatem, a mialam ci sprawdzic nocleg..dobrze, za akurat do kawiarenki zajrzalam. mam nadzieje, ze cos znalazlas? a w Barcelonie od wielu dni slonce!! wprawdzie nie zagladalam na pogode dlugoterminowa, ale mysle, ze sie utrzyma. wez kurtke cieplejsza, bo wilgotnosc powietrza daje o sobie znac rano i wieczorem. spotkanie – jasne! czyli przylatujesz w sobote?

  5. Ale fajnie macie, też bym dołączyła do blogerskiego spotkania. żałuję że mam tylko chwilkę na przesiadkę w Barcelonie..Kasia, łączę się w bólu, też nie mam stałego łącza tymczasowo, też jestem w trakcie przeprowadzki…ba, nawet nie mam jeszcze prądu i gazu. Tylko wodę. Zimną:) Ale w końcu mamy z domu blisko do metra:)

    1. oo, czyli czas przeprowadzek! powodzenia! mam już od wczoraj internet!! czyli w Barcelonie nie będziesz na dłużej? 🙁 bo chyba w połowie miesiąca miałaś być na kilka dni

  6. Fajnie masz, ja póki co podczepiam się pod wifi sąsiada:) Tak, byłam już dłużej, ale to było prawdziwe szaleństwo, dużo musieliśmy załatwiać bo wyjazd był pół-służbowy i na dodatek spaliśmy w Calelli..Coś nie mamy szczęścia, żeby się spotkać, a latem zeszłego roku było już tak blisko!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *