Chiny w Hiszpanii

Chiny zalewają świat, a Hiszpania jest jednym z państw, które Państwo Środka upodobało sobie szczególnie. W tym miejscu nie będę przeprowadzać ekonomicznych analiz. Zainteresowanych odsyłam do artykułów na hiszpańskich stronach internetowych, poświęconych przyjaźni hiszpańsko- chińskiej ;-): IberChina,  El Consejo España – China. Przytoczę tylko kilka danych z katalońskiego podwórka:  Chińczycy są zagraniczną nacją zdecydowanie najlepiej radzącą sobie na tutejszym rynku (80 proc. wszystkich transakcji), kolejni są Włosi i Pakistańczycy; w ciągu ostatnich lat Chińczycy wynajmują najwięcej lokali komercyjnych w Barcelonie, a zamieniają je na sklepy, bary, restauracje, salony fryzjerskie, studia masażu, supermarkety. Jak oni to robią? Pracują 20 godzin dziennie,  są niesamowicie zdeterminowani, przekonani o swojej sile i solidarni. Bogatsi pożyczają pieniądze tym, którzy dopiero rozkręcają interes. Nie widziałam Chińczyka w kolejce w urzędzie pracy, nie widziałam też Chinki pracującej w kasie w supermarkecie. Znam za to 27-letniego Chińczyka, zajmującego się eksportem katalońskiego wina, młodą Chinkę, której szafa w okresie marzeń o własnym biznesie ograniczała się do kilku roboczych uniformów. Chińczycy na kursie hiszpańskiego, oprócz rzecz jasna liczebności i charakterystycznych chińskich ciuchów (co ciekawe, młodzi mężczyźni nosili się modnie i dobrze jakościowo…), zwracali uwagę tym, że wszyscy – dosłownie wszyscy- mieli elektroniczne słowniki i wielu przychodziło na zajęcia z laptopami.

O chińskich sklepach typu  szwarc, mydło i powidło już pisałam. Dziś zapraszam Was do chińskich restauracji w Barcelonie. Sprawdzają się świetnie w sytuacjach awaryjnych, gdy jeść się chce, a nie macie czasu ugotować obiadu albo kolacji. Zalet chińska restauracja ma wiele. Po pierwsze jest tania, po drugiej jest zawsze otwarta, po trzecie dowożą jedzenie do domu, jak nie zjesz na miejscu – pakują na wynos. Menu już od 8 euro! Ale uwaga – cena zależy od miejsca, bo za sajgonkę w Dzielnicy Gotyckiej zapłacicie 3-4 euro, podczas gdy w miejscach nie uczęszczanych przez turystów rollito de primavera kosztuje 1,20. Prawdopodobnie najtańsza chińska restauracja znajduje się w Hospitalet de LLobregat – metro 5- przystanek Florida, calle (nomen omen!) Primavera,45, wyjątkowo miła obsługa, dla stałych klientów ścienny kalendarz chiński w prezencie 😆 Wspominam o obsłudze, bo niektórych Chińczyków-tygrysów biznesu, uśmiech za ladą, czy raczej za kasą, sporo kosztuje. Odkryłam niedawno w Barcelonie (Rambla Badal) chiński sklep z żywnością. Właściciel antypatyczny, sklep obskurny, ale jakie bogactwo chińskich makaronów, które uwielbiam! Nie wspominając o chińskich herbatach! Chińskie sklepy z żywnością znajdują się też m.in. przy ulicach Balmes 6,  Sicilia 153,  Tallers 77, Pg Sant Joan 12. Najstarsze barcelońskie China town znajdziecie w dzielnicy Fondo w Santa Coloma de Gramenet, w ciągu ostatnich lat Chińczycy opanowali wybrzeże na północ od stolicy Katalonii. Ogromna strefa chińskich magazynów znajduje się w Badalonie, a zaczyna się już na granicy Barcelony z Sant Adria de Besòs. W Badalonie znajduje się też największe katalońskie skupisko chińskiego handlu. Tam wielu Chińczyków  z Barcelony (skupionych głównie w samym sercu dzielnicy Eixample i między Arco de Triunfo i Plaza Urquinaona) przenosi dziś swoje interesy, tam wynajmuje o wiele tańsze niż w stolicy Katalonii mieszkanie. Ale czy coś jest w stanie zagrozić chińskiej machinie biznesowej? Za kilka dni zaczyna się przecież chiński Rok Smoka.

Na koniec polecam film dokumentalny o chińskiej potędze.

 

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *