Strajk nie taki generalny

Hiszpanie są oburzeni reformą prawa pracy i cięciami w budżecie. Nie mówię, że nie mają racji. Ale z drugiej strony, jeśli słyszę rodziny narzekające, że teraz już nie mogą – jak przed laty – jadać w każdy weekend obiadów w restauracji i spędzać każdej fiesty i długiego weekendu na wycieczce za miastem, to w mojej głowie pojawia się wielki znak zapytania, a zaraz potem wielki wykrzyknik. 14 wypłat w roku (wakacyjna i świąteczna), sięgające połowy wartości hipoteki albo dobrego auta odprawy po zwolnieniu z pracy, sięgający dwóch lat zasiłek dla bezrobotnych. Dorzućmy do tego bezpłatną, publiczną służbę zdrowia dla każdego. Co chwilę dowiaduję się o jakichś możliwych formach pomocy, dopłatach, dotacjach, bezpłatnych szkoleniach…Kilka dni temu dotarła do mnie informacja o możliwości wywalczenia dopłaty do wynajmu mieszkania (200 euro), niestety okazało się, że czasowo zamknięto kurek (wiadomo dlaczego), a dziś dowiedziałam się o dopłatach… przy zakupie lodówek!! I to nie jest żart!

Hiszpanie, mimo nieporównywalnie niższych pensji niż zachodni sąsiedzi, przyzwyczaili się do pewnego standardu życia. Ponad 30 lat temu nadeszła wymarzona demokracja, niczym nieskrępowana wolność. Wszyscy rzucili się do sklepów, do banków i na zakupy. Budować, kupować, konsumować! Od zera do dobrobytu. I to w przyspieszonym tempie. Upadek musiał być bolesny. A cięcia i reformy jeszcze bardziej.

7 odpowiedzi do “Strajk nie taki generalny”

  1. Mam podobne refleksje na temat tych „bolesnych” cięć budżetowych i reform, więc pojechałam wczoraj na uniwerek normalnie pracować. Na całej uczelni było może 10 osób 🙂

    1. a na jaki wydział? bo na Plaza Universidad zawsze jest gorąco, w czasie ostatniego strajku, chyba ponad rok temu, nie ryzykowałam i nie poszłam na kurs

      1. Pracuję za miastem na Autonomie, tam jest raczej spokojnie. Może z wyjątkiem blokowania pociągów wjeżdżających na stację przez kilku (idiotów) zapaleńców.

          1. Przeciwnie, nikt nie wymaga ode mnie znajomości tego języka, a sama też nie rwę się do nauki. Uczę bardzo mało i używam wtedy hiszpańskiego, a w pracy naukowej potrzebny jest tylko angielski.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *