Greta i Piotr: zaręczyny w Barcelonie I Magiczna Fontanna

Było dokładnie tak, jak Piotr sobie wymarzył: wieczór w Barcelonie, Magiczna Fontanna, pękaty bukiet czerwonych róż, pierścionek zaręczynowy, oklaski, pocałunki, romantyczna kolacja…”Nie podejrzewałam, że Piotrek oświadczy mi się właśnie teraz i tutaj, ale wiedziałam, że kiedyś weźmiemy ślub i że będziemy do końca życia razem” – wyznała Greta. Czyż nie brzmią pięknie takie słowa w ustach 19–latki? 🙂 A Piotr ma dopiero 21 lat! Spędziłam z nimi pół godziny, z Piotrkiem korespondowałam mejlowo cztery dni i jestem w stu procentach pewna, że będzie tak, jak mówi Greta. Wspaniałe jest to, że można dziś spotkać tak inteligentnych, wrażliwych, skromnych i dojrzałych młodych ludzi.

Plan był taki, że będziemy pod fontannami około godziny 20.30, pół godziny przed przestawieniem, gdy jeszcze nie ma tłumów i będzie możliwe, że zlokalizujemy się wzrokowo. Dzień wcześniej Piotrek wysłał mi swoje zdjęcie przedstawiające, jak będzie ubrany, a ja powiedziałam mu, jak wyglądam. Są! Siedzą na schodach pod fontannami od strony pałacu. Przemaszerowałam kilka razy przed ich oczami w nadziei, że Piotrek mnie zobaczy i już spokojnie (? 🙂 ) będzie oczekiwał na rozwój wydarzeń. Ważący dwa kilo bukiet 30 czerwonych róż owiniętych w czerwony, maskujący papier dźwigał mój mąż, który siedział na ławce w bezpiecznej odległości. A kwiaty wieźliśmy w wiadrze z wodą – jak przykazała kwiaciarka – bo w 30–stopniowym upale mogłyby nie wytrzymać podróży.  Zbliżała się godzina 21. Piotrek i Greta wstali i zbliżyli się do fontanny, zagrała muzyka, zaczął się kolorowy spektakl. Ja usadowiłam się z aparatem tuż za moją parą. Piotrek rozglądał się nerwowo (byłam pewna, że mnie w końcu zauważył!), szepnął coś Grecie do ucha i się oddalił (wc oczywiście 😉 ). To znaczy, że za chwilę będzie do mnie dzwonił. „Nie widzę cię, gdzie jesteś?”, „Za tobą :D”. Piotrek już spokojniejszy (chyba!) wrócił do swojej ukochanej i lewą dłoń wysunął do tyłu, jak w sztafecie. Teraz trzeba czekać na odpowiedni moment, żeby w tę dłoń niepostrzeżenie wsunąć mu bukiet! Mój mąż (sokoli wzrok i świetna orientacja w terenie!) już znalazł się obok mnie z kwiatami. „Czekamy na romantyczną piosenkę, ściągnij ten papier”.  „Jeszcze nie, jeszcze nie teraz, następna, teraz!”. I stało się! Piotrek, niczym królika z kapelusza, wyciągnął zza pleców bukiet czerwonych róż i klęknął. Były szepty, długie pocałunki, łzy wzruszenia, gorące oklaski 😀 Przedstawienie się skończyło, romantyczny wieczór trwał. Zawieźliśmy młodych zakochanych do włoskiej restauracji (tak jak wymarzył sobie Piotrek) i zostawiliśmy ich oszołomionych i szczęśliwych w otoczonym ogrodem patio.

„Było tak zaskakująco, tak super, tak romantycznie! I potem ta restauracja! Dania przepyszne, ale tyle emocji, że aż ciężko było przełknąć. Nie wiem, co jeszcze powiedzieć, mam nadzieję, że Wam też choć trochę się podobało. I te kwiaty! No nie wiem, jak Ci dziękować! Perfect memories” . To ja Wam dziękuję i wszystkiego NAJLEPSZEGO!!

 

 

2 odpowiedzi do “Greta i Piotr: zaręczyny w Barcelonie I Magiczna Fontanna”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *