Picasso, Verdi i wyprzedaże

Page-01 copiaBarcelona od tygodnia jest już gotowa na święta, wystrojona i świecąca. Z każdego kąta krzyczą promocje i obniżki cen. Pierwszy świąteczny wystrzał padł 28 listopada, kiedy to na Paseo de Gracia rozpoczęła się (ciesząca się już czteroletnią tradycją) impreza o szałowo brzmiącej nazwie „The Shopping Night” – szaleństwo nocnych zakupów. Nie było rannych i stratowanych – BCN to nie USA. Jak pisały gazety, the shopping night w Barcelonie to zakupy liryczne. Pieniądz w eleganckich butikach, lokalach i hotelach przy alei Gracji krążył w rytmie oper Verdiego i Wagnera. To dla uczczenia dwusetnej rocznicy urodzin kompozytorów. Przez aleje przedefilowały  walkirie na koniach, wśród kupujących i degustujących paradowały pary w strojach z epoki, ulicami Eixample niosły się dźwięki Traviaty i Rigoletto (śpiewanej na przykład z balkonu Hotelu Majestic). Chwali się zorganizowanie takiej stylowej zakupowej akcji w przededniu amerykańskiego, histerycznego „czarnego piątku” – szczypta sztuki i kultury wrzucona do konsumpcyjnego, świątecznego garnka.

Przed katedrą w Barcelonie tradycyjnie, jak co roku, zainstalował się świąteczny jarmark, zwany jarmarkiem Świętej Łucji. Jednak zanim pochłonęły mnie przesuwające się rytmicznie między dwiema setkami stoisk kolejki, moją uwagę przykuła fasada budynku Stowarzyszenia Architektów. Nad freskami Picassa zawisła gigantyczna reklama H&M. I znowu sztuka zderzyła się z wyprzedażą. Nie mogłam nie zrobić zdjęcia 😆

W pewnym sensie te dwa obrazy nawet się ze sobą łączą 😉 Świąteczny billboard i radosne, świętujące, tańczące miasto. Część fresków widoczna na zdjęciu przedstawia elementy charakterystyczne katalońskich fiest: castellers, czyli żywe wieże, giganty i wielkogłowe cabezudos. Freski na Plaça Nova naprzeciwko katedry to jedyne uliczne dzieło Pabla Picassa, uściślając – jego projekt, który wykonał w 1960 roku norweski malarz i rzeźbiarz Carl Nesjar.

W Barcelonie Picasso spędził dziewięć lat. Mieszkania i pracownie artysty, szkoła, do której uczęszczał, lokale, które odwiedzał znajdują się na Starym Mieście (Ciutat Vella). Jeśli chcielibyście zwiedzić Barcelonę śladami Pabla Picasso, możecie zacząć od śniadania w słynnej kawiarni Els Quatre Gats. Albo lepiej solidne śniadanie zjedzcie w domu i zamówcie tylko kawę, bo ceny są tu proporcjonalne do wielkości artystów, którzy to miejsce odwiedzali (Picasso, Gaudí, Miró…) Lokal otwarty jest od godziny 10. O „Czterech Kotach” będę jeszcze pisać – muszę zrobić nowe zdjęcia, bo byłam tam już dość dawno ze starym sprzętem foto 🙄 Następnie możecie udać się na wspomniany plac przed katedrą. Niedaleko Placa Nova, na początku XX wieku, znajdowała się calle de la Riera de Sant Joan, ulica już dziś nieistniejąca. Tam, pod numerem 17 mieściła się jedna z pracowni artysty, do której wprowadził się w 1900 roku. Picasso dzielił studio z katalońskim malarzem Ramonem Martí i Alsiną. Mówi się, że artyści nie mieli pieniędzy na wyposażenie pracowni, namalowali więc na ścianach biblioteczkę, fotele, szafy, pełne jedzenia stoły.

Następnie możecie udać się na calle Comerc 28. Tutaj, w budynku na ostatnim piętrze mieściła się ostatnia pracownia Picassa w Barcelonie (w 1904 roku artysta wyjeżdża do Paryża). Kolejny najbliższy punkt na trasie to Muzeum Picassa (calle Montcada 15–23), które możecie zwiedzić gratis w każdą niedzielę po godz. 15, w pierwszą niedzielę miesiąca oraz 12 lutego, 18 maja i 24 sierpnia (od nowego 2014 roku muzeum otwarte będzie od wtorku do niedzieli w godz. 9–19, a od 15 marca w czwartki do 21.30).

Idziemy w stronę portu. Na skrzyżowaniu Via Laietana y Paseo de Isabel II znajduje się monumentalny pałac zwany La Lonja de Barcelona albo La Llotja de Mar, czyli targ, rynek. Ten mało znany turystom budynek to jedna z najbardziej emblematycznych budowli w mieście, od XV wieku symbol potęgi ekonomicznej Barcelony, miejsce spotkań kupców, siedziba Konsulatu Morskiego, giełdy, a dziś mieści się tu Izba Handlu, Przemysłu i Żeglugi. Znajdowała się tu też Szkoła Sztuk Pięknych (Escuela de Artes y Oficios de Barcelona), w której w 1895 roku rozpoczął naukę Picasso. 13–letni wówczas Pablo przyjechał do Barcelony pierwszy raz, z ojcem, profesorem rysunku, który dostał pracę w tej samej szkole. Uczelnia w połowie XX wieku zmieniła siedzibę, a w budynku Llotja mieści się dziś Królewska Katalońska Akademia Sztuk Pięknych Św. Jerzego, organizacja non – profit, zajmująca się m.in. promocją i konserwacją katalońskich dzieł sztuki. W budynku zachowały się dwie sale reprezentujące kataloński gotyk, pozostała część pałacu została przebudowana w stylu neoklasycznym.  La Llotja można zwiedzać od poniedziałku do czwartku w godz. 10 –14. Wejście jest gratis.

Dokładnie naprzeciwko, po drugiej stronie ulicy, znajduje się kolejny reprezentacyjny, neoklasyczny budynek, w którym dziś w arkadach mieści się słynna restauracja Set Portas (Siete Puertas), czyli siedem drzwi. Kamienica nazywana jest La casa Xifré albo Els Porxos d’En Xifré od nazwiska jej fundadora Josepa Xifré, katalońskiego armatora, który zbił fortunę w Stanach i po powrocie do Barcelony postanowił zbudować kamienicę mieszkalną.  La Llotja i La casa Xifré były to pierwsze sfotografowane w Hiszpanii budynki (10 listopada, 1839 roku). Młody Picasso z rodzicami po przyjeździe do Barcelony 21 sierpnia 1895 roku wprowadził się do mieszkania pod numerem 4, na parterze od strony Paseo de Isabel II. Potem przeprowadził się do mieszkania na tyłach budynku na calle Cristina 3 (2. pięto, 2. drzwi). Na tarasie domu Xifré kilkunastoletni Picasso malował swoje pierwsze obrazy przedstawiające miasto, Barcelonę końca XIX wieku.

Kierujemy się w stronę monumentu Kolumba i z Paseo de Colón skręcamy w wąską uliczkę de la Plata (na wysokości rzeźby krewetki). Tutaj na ostatnim piętrze kamienicy pod numerem 5. albo na poddaszu pod numerem 4. mieściła się pierwsza pracownia Picassa w Barcelonie (wynajęta przez ojca w 1896 roku). Nieopodal, na calle de la Mercé w wyburzonej już kamienicy pod numerem 3. mieściło się kolejne mieszkanie rodziny Picasso, do którego artysta wracał wielokrotnie, gdy odwiedzał Barcelonę już po wyjeździe do Paryża.

Ruta zatoczyła koło i jesteśmy znowu w Dzielnicy Gotyckiej, na calle Escudellers Blancs, gdzie w kamienicy pod numerem 1. lub 2. w 1899 roku znajdowała się pracownia Picassa. W tym czasie pełnoletni już artysta czuł się w Barcelonie jak w domu, bywał w „Czterech kotach” i w burdelu na calle de Avinyó pod numerem 44. To ten przybytek zainspirował po latach Picassa do namalowania obrazuLas señoritas de Aviñón” (Panny z Aviñón) , który zrewolucjonizował sztukę XX wieku. Kolejna pracownia artysty znajdowała się na calle Nou de la Rambla pod numerem 10. (naprzeciwko Palau Güell). W kamienicy obok pod numerem 12. mieścił się wówczas lokal Edén Concert, legendarne miejsce rozrywki w Barcelonie przełomu wieków. Występowali tam artyści wszelkiej maści: magicy, akrobaci, komicy, tancerze. Stałym gościem lokalu był Picasso.

Uwierzcie mi, że miałam zamiar pisać o świątecznym jarmarku… 🙄 😆picasso

 
 

Jedna odpowiedź do “Picasso, Verdi i wyprzedaże”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *