Sesje zdjęciowe w Barcelonie

Zapraszam Cię na moją stronę fotograficzną.

Chcę, żeby zdjęcia pokazywały szczere emocje, nie pozy, żeby były naturalne, świeże, prawdziwe. Ważna są technika, ostrość albo piękne rozmycie, kompozycja, ale najważniejsze jest to coś, co sprawia, że gdy patrzymy na zdjęcie, wierzymy mu, nie czujemy sztuczności gestów, spojrzeń, fałszu, wszystko jest realne, prawdziwe, dotykalne, jest jak zatrzymany w kadrze moment, który wydarzył się naprawdę, spontanicznie, jak w życiu, nie w studiu fotograficznym. Gdy patrzymy na zdjęcie, natychmiast rozpoznajemy, czy fotografowane osoby były zrelaksowane, czy nie myślały o obecności aparatu (o to chodzi!), czy też zdjęcie to efekt „wymyślania” przez fotografa oryginalnych póz.

Fotografuję ludzi tylko w plenerze, chcę, żeby zdjęcia transmitowały nastrój, żeby światło było zawsze naturalne. A w centrum tej historii są zawsze oczy, znowu wymowne, prawdziwe, i wyraz twarzy, oczywiście nie lśniącej maski, która wyłoniła się spod narzędzi „fotoszopa”. Lubię obraz twarzy, który dają stałoogniskowe obiektywy Nikona. Przekonałam się na własnej skórze, że bez absolutnie żadnej obróbki, niezwykle naturalnie i bardzo korzystnie traktują cerę i oddają jej ton. Przyjrzyjcie się moim zdjęciom i zauważycie, że rysy twarzy są łagodne i zwraca uwagę matowe wykończenie, momentami mamy wrażenie, że kontury wyszły spod kredki, że obiekty i ludzie wyglądają, jakby były narysowane.Taki rysunek bardzo mi się podoba, dlatego aparatów i obiektywów Nikona nie zamienię na nic innego 😀 I nie trzeba mieć wcale najdroższego, najcięższego i największego aparatu z kilometrową lufą i obowiązkowo zwracającą uwagę lampą błyskową, żeby robić dobre zdjęcia. Mój cięższy Nikon z obiektywem waży nieco ponad kilogram 🙂

O tym wszystkim, co teraz napisałam, oczywiście nie myślałam, kiedy zaczynałam fotografować ludzi. Sesje po prostu same zaczynały nabierać takiego, a nie innego kształtu i ciągle coś w nich się zmienia (na lepsze :), ale już tylko w tej samej stylistyce. Moje oko właśnie tak widziało, mój rozum czy może wrażliwość, intuicja poprowadziły mnie taką drogą. Szczęśliwy przypadek szybko zaprowadził mnie na strony fotografów, którzy widzą rzeczywistość podobnie i mają właśnie taką koncepcję fotografii. 🙂

Odbiór zdjęć można porównać do odbioru filmu (piszę ten tekst w oscarową noc, może stąd to natchnienie :). Na pewno wielokrotnie widzieliście zdjęcia, które przypominały Wam sceny z planu zdjęciowego, były tak wiarygodne, prawdziwe, zrobione w takiej scenerii i tak skomponowane, że wyglądały jak kadry z filmu. Miały to „coś”. Mało tego, ludzie na tych zdjęciach, przecież nie aktorzy, swoimi gestami, mimiką przekazywali takie emocje, że sceny wyglądały jak „wyjęte z filmu”. Takie zdjęcia mi się podobają i takie zdjęcia chcę robić, jeśli chcesz na nich być, daj znać 🙂